Smutek Arktyki (Le Monde)

Pozostałe sprawy dotyczące Grenlandii
Child_of_darkness
Posty: 26
Rejestracja: ndz 05 mar 2006 12:22
Lokalizacja: Szczecin (okolice)
Kontaktowanie:

Smutek Arktyki (Le Monde)

Postautor: Child_of_darkness » pn 26 sty 2009 11:07

Nie stali się Europejczykami, a zatracili swój tradycyjny styl życia

Innuici z Grenlandii nie potrafią radzić sobie ze współczesnością. Jedni szukają ucieczki w alkoholu, inni w samobójczej śmierci.

Jest zimowy wieczór w Ilulissat, liczącym 4 500 mieszkańców, otoczonym górami lodowymi mieście na zachodnim wybrzeżu Grenlandii, kilkaset kilometrów za kręgiem polarnym. Temperatura spadła do - 25 °C Policjant Gideon Quist, Innuita, patroluje za kierownicą swego samochodu dzielnicę Naleraq. Mieszkają tu głównie rybacy łowiący halibuty i myśliwi polujący na foki.

To jeden z niespokojnych rejonów miasta. Gideon Quist często interweniuje podczas awantur domowych – głównym powodem burd jest alkohol, jedna z plag Grenlandii. Na tej zależnej od Danii wyspie zjawisko przemocy dotyka wiele rodzin. (…)

Gideon Quist zagląda do dwóch pubów i dyskoteki Murphy, panuje tam spokój. Seledynowa zorza polarna, rozpostarta na niebie, nie robi na nim wrażenia. Przed przybyciem do Ilulissat spędził dwa lata w Upernavik, miasteczku położonym jeszcze dalej na północ, liczącym 1 200 mieszkańców.

– Zapanowała tam prawdziwa epidemia samobójstw, 17 młodych ludzi w wieku od 15 do 21 lat, głównie chłopców, rozstało się w ten sposób z życiem w ciągu zaledwie roku. Istna hekatomba dla tak małej miejscowości… Młodzi czuli się jak złapani w pułapkę, uwięzieni w tym zapadłym kącie bez perspektyw na przyszłość – opowiada policjant.

Rasmus, 35-letni kierowca taksówki w Nuuk, usytuowanej bardziej na południe i liczącej 15 tys. mieszkańców stolicy wielkiej wyspy, chciał popełnić samobójstwo, gdy miał piętnaście lat. Nie mógł patrzeć, jak ojciec znęca się nad matką. (…) Wciągnięty do "interesu" przez jednego z braci, zaczął handlować haszyszem, co jest na Grenlandii lukratywnym zajęciem: cena narkotyku jest dziesięć razy wyższa niż w Danii. – Razem z moją bandą zniszczyłem wiele rodzin – zwierza się Rasmus. – Ludzie byli nam winni pieniądze, nie mogli ich zwrócić. Szło się do nich i zabierało z domu to, co miało jakąkolwiek wartość.

To wszystko należy już do przeszłości. Rasmus mówi o niej otwarcie, wstydzi się i równocześnie odczuwa ulgę. Jego losy nie są na Grenlandii niczym wyjątkowym. To liczące 56 tys. mieszkańców terytorium zależne coraz bardziej oddala się od Europy. 25 listopada 2008 roku odbyło się tu referendum w sprawie poszerzenia autonomii, które otwarło drogę do niepodległości wyspy.

W bibliotece oraz w ośrodku kultury w Nuuk, miejscach odwiedzanych przez młodzież, wiszą plakaty i wyłożone są broszury mówiące o prawach dziecka i konieczności walki z plagą samobójstw. Co trzecia grenlandzka dziewczynka i co dziesiąty chłopiec byli molestowani seksualnie. Podobne proporcje obserwuje się wśród młodych samobójców. Wskaźniki na Grenlandii są trzy razy wyższe niż w Danii.

Wiele problemów ma swoje źródło w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia. Kopenhaga zapragnęła wówczas wprowadzić na Grenlandii model państwa opiekuńczego. W tym celu doprowadziła do koncentracji ludności w większe skupiska. Ucierpieli na tym mieszkańcy mniejszych, rozproszonych po wyspie osad. Ludzie przeniesieni do większych miast zostali odcięci od tradycyjnego sposobu życia.

Duńska socjolog Lill Rastad Bjorst pisze w opublikowanej w 2008 roku książce "Inny świat: przesądy i stereotypy na temat Grenlandii i Arktyki", że Grenlandczycy, ofiary tego, co zostało określone jako "eskimoski orientalizm", muszą zmierzyć się z pewnym dylematem. "Ich przeszłość była przedstawiana tak romantycznie i stereotypowo, że dziś jest niemal równie egzotyczna dla nich samych, jak dla Duńczyków". Stąd zdaniem autorki bierze się trudność "określenia samego siebie jako Innuitę, który powinien równocześnie sprawnie funkcjonować w nowoczesnym świecie".

Psycholog Kirsten Orgaard otworzyła w marcu 2006 roku Maelkebotten, ośrodek opiekuńczy dla dzieci i młodzieży. Jego budynek mieści się tuż obok małego targu w Nuuk, gdzie rybacy i myśliwi sprzedają swoje zdobycze. Nowy dom opieki jest dowodem na to, że Grenlandia zaczyna stawiać czoło zagrożeniom społecznym będącym tu przez długie lata tematami tabu.

Na parterze bawią się dzieci. Przyszły szukać tutaj schronienia, uciec od samotności lub od życia na ulicy, gdzie trafiły z powodu rodzinnych konfliktów. W pokojach na piętrze mieszkają, czasem całymi miesiącami, młodzi ludzie, uciekinierzy z domów nieodpowiedzialnych rodziców. – Na Grenlandii problemy społeczne są bardziej widoczne, gdyż społeczeństwo jest nieliczne – mówi pani Orgaard. – Nasze bolączki narastały przez kilka dziesięcioleci. Wielu ludzi dorastało z ciężkim bagażem przykrych doświadczeń. Musieli sami zmierzyć się ze swoimi problemami, gdyż z powodu braku wykwalifikowanego personelu przez długi czas pozbawieni byli możliwości leczenia.

Brak wykształconych kadr jest bolączką Grenlandii, co widać na przykładzie tutejszej klasy politycznej. Wielka arktyczna wyspa wciąż żyje dzięki duńskiej pomocy w wysokości 430 milionów euro rocznie. – Jedynym rozwiązaniem jest przecięcie więzi z Danią – uważa Per Rosing-Petersen, poseł z Siumut, socjaldemokratycznej i nacjonalistycznej partii rządzącej. – Ta więź utrzymuje nas w przekonaniu, że jesteśmy niezdolni poradzić sobie sami.

– Od 1979 roku mamy autonomiczny rząd, pora więc zająć się własnymi sprawami, zamiast zrzucać odpowiedzialność za nasze problemy na kolonizatorów – ripostuje Malik Milfeldt, młody dyrektor biura turystyki narodowej, reprezentujący tę część wykształconej populacji, wciąż nieliczną, która chce iść do przodu. – Grenlandczycy mają dość skandali, wysokich apanaży polityków, apartamentów finansowanych przez rząd. Tym, czego potrzebujemy, są ludzie. Musimy mieć więcej prawników, policjantów, inżynierów...

Grenlandczycy mają jeszcze przed sobą długą drogę.


(http://wiadomosci.onet.pl/1528468,2678,1,kioskart.html)

dariusz40
Posty: 15
Rejestracja: pt 29 lut 2008 01:09
Lokalizacja: Grenlandia

Postautor: dariusz40 » sob 31 sty 2009 00:41

Bardzo rzetelny artykul o smutnej stronie tego pieknego kraju. Z jedna niescisloscia. W Upernaviku w 2006 roku liczba samobojstw na szczescie nigdy nie osiagnela 17. Bylo ich 10 - z tego 5 albo 6 to osoby w wieku 15-21 lat. Byla to prawdziwa epidemia, glownie dlatego, ze przecietna liczba samobojstw w tym dystrykcie (ok 3000 mieszkancow) to 3 na rok. Znacznie powazniejsza sytuacja jest juz od dawna w dystrykcie Ammassalik na wschodnim wybrzezu (rowniez ok. 3000 mieszkancow). Tam w ciagu ostatnich 16 lat jest przecietnie 7-8 samobojstw na rok.

Warto przypomniec, ze Grenlandia ma PKB per capita na poziomie trzy razy wyzszym niz Polska, jednakze nierownosci dochodowe sa tutaj prawie na poziomie Meksyku. Wg. najnowszych badan powazne problemy psychosocjalne zwiazane z bieda, niedozywieniem, alkoholizmem i traumatycznymi doswiadczeniami (m.in. molestowaniem seksualnym) ma prawdopodobnie prawie jedna trzecia grenlandzkich rodzin.

ManuelBret
Posty: 31
Rejestracja: sob 29 sie 2015 07:33
Lokalizacja: Netherlands
Kontaktowanie:

direct lender payday loans 246 mg

Postautor: ManuelBret » sob 29 sie 2015 07:46

Howdy! cash central login great web page.


Wróć do „Różności”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron